[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.To był dramat dla Joely, lecz jeszcze bardziejdla Michele, która miała nigdy nie poznać rodzonego ojca.SR Mała dawała im tyle radości, że trudno byłoby sobie wyob-razić życie bez niej.Teraz Abbie mogła mieć tylko nadzieję,że Phil okaże się właściwym mężczyzną dla jej siostry.Nagle pod wpływem impulsu skręciła do domu dawnegoprzyjaciela ojca.Gdy zaparkowała na podjezdzie, zobaczyłaotwarte drzwi, a w nich Jaspera.Uśmiechał się, chociaż wy-glądał dość mizernie.- Wpadłam tylko z towarzyską wizytą - powiedziała Ab-bie, kiedy prowadził ją do holu.Jasper uśmiechnął się krzywo.- Na pewno mnie sprawdzasz, tak jak tamta baba.- Jackie? - Abbie usiadła w salonie, nie kryjąc rozbawie-nia.- Ona próbuje ci tylko pomóc.- Dotychczas udało mi się uniknąć natręctwa bab.Niechmnie kule, jeśli się teraz poddam - warknął nieprzejednanieJasper.Abbie wiedziała, że zarówno Jackie, jak i Jasper są nie-ugięci, toteż nietrudno było sobie wyobrazić, jak między nimiiskrzyło.- Jedziesz do tej chaty po sąsiedzku? - zapytał.Abbie uznała, że nie ma co zwodzić starego znajomego.- Doktor Carrig ją wynajął.- Najwyższy czas - mruknął Jasper.- Na co? - spytała Abbie.- %7łebyś się znów ustatkowała.- Skąd ci to przyszło do głowy? - Abbie aż się zarumie-niła.Jasper uśmiechnął się figlarnie, jak za dawnych lat.- Intuicja tak mi podpowiada.- Pewno Jackie się wygadała.- Abbie nie miała innegopomysłu.- Ale skąd.Wiem to z pierwszej ręki.- Roześmiał się,SR lecz śmiech pociągnął za sobą atak kaszlu.Po chwili wychry-piał: - No dobrze, zdradzę ci swoją tajemnicę.Twój młodydoktorek wpada tu do mnie co jakiś czas na tryktraka.- Nie wiedziałam - zdziwiła się.- Mnie się nie przyznał.- Bo mu zabroniłem - rzucił buntowniczo Jasper.- Niechciałem, żebyście go zadręczali pomysłami z hospicjum al-bo czymś podobnym.- Jasper - zwróciła się do niego ciepło Abbie - robimyto dla twojego dobra.Spojrzał na nią i wzruszył ramionami.- Wiem, dzierlatko, ale ja cenię sobie niezależność.Abbie uśmiechnęła się.- Myślisz, że nie wiemy? No i co, godny z niego partnerdo tryktraka?- Prawie, prawie - odparł Jasper, puszczając oko.- Toszczwany lis.Rozegrałem z nim pierwszą porządną partyjkęod czasu gry z twoim ojcem.Wiesz, ci dwaj chyba szybkoby się dogadali.Abbie aż coś ukłuło w środku, pod żebrami.Jasper wy-czuł, że trafił w sedno, i odchylił się w fotelu.- No więc powiedz mi, dzierlatko - mruknął, przeszywa-jąc ją wzrokiem - jakie masz wobec niego plany?- Nie mogę mieć żadnych planów - odparła zgodniez prawdą.- Jesienią Matt wyjedzie z Anglii i wszystko sięskończy.SR ROZDZIAA SI�DMYSiedmiotygodniowa Monica Kay wydała kilka nieartyku-łowanych dzwięków, uśmiechając się do Abbie.- Widzę, że dobrze ją karmisz, Sereno - pochwaliła Ab-bie, łaskocząc różowy brzuszek, co wywołało kolejne rados-ne gaworzenie dziewczynki.- Mam nadzieję, że długo będę mogła karmić ją piersią- rzekła Serena.- Ale Monica jakoś nigdy nie ma dosyć.Sądzisz, że wystarcza jej mojego pokarmu?Abbie włożyła małej kaftanik i przebiegła palcami po jejnóżkach.- Każda kobieta jest fizycznie zdolna do wytwarzaniamleka, ale nerwy lub stres mogą zahamować ten odrach.- Jaki odruch? - zdziwiła się Serena.- Mleko zaczyna lecieć pod wpływem odruchu, na przy-kład kiedy myślisz o karmieniu albo słyszysz płacz Moniki- wyjaśniła Abbie.- Przysadka uruchamia odruch, który po-woduje wydzielenie się hormonu zwanego oksytocyna.- A ja myślałam, że mleko już jest w piersi - powiedziałaSerena.- I że leci automatycznie, kiedy dziecko zaczynassać.- Bo jest - przyznała Abbie - ale oksytocyna powodujeskurcz mięśni otaczających komórki produkujące mleko.Do-piero wtedy gruczoły mleczne produkują mleko do zbior-niczków pod brodawkami sutkowymi, z których może je ssaćdziecko.SR - I stres może zakłócić ten cykl?- Niestety tak.Uruchamia się wtedy błędne koło - po-twierdziła Abbie.- Czy masz jakiś powód do zmartwień?Serena westchnęła, odbierając Monicę z rąk Abbie, poczym ubrała ją w różowe śpioszki.- Pewno jestem przewrażliwiona.Młodsze matki niczymsię nie przejmują, a pod czterdziestkę, kiedy ktoś wyczeka sięna dziecko tak długo jak ja, zwykle wszystko wyolbrzymia.Ale denerwowałabym się dużo więcej, gdyby nie poradniadoktora Carriga.Poznałam tam inne starsze matki, zwłaszczajedną z przemiłą córeczką, Katey Marsh.Czyta Monicę ksią-żeczkę w poczekalni.- A, wiem.- Abbie się roześmiała.-  Co Katey robiław kuchni"?- Podobno pan doktor zalecił małej tę lekturę.Na kłopotyz nadwagą.- Nie zalecamy dzieciom diety - potwierdziła Abbie -lecz zdrowe odżywianie.Najwyrazniej książka spełnia za-danie.- Według mnie ta dziewczynka ma dobrą sylwetkę - po-chwaliła Serena.- A zwróciła pani uwagę na nogę Moniki?Abbie wzięła znów Monikę, już ubraną, na ręce, co znówwywołało uśmiech na buzi małej.- Duży postęp, prawda? - Zniekształcenie ustępowało,a nóżka prostowała się w naturalny sposób.- Dzięki ćwiczeniom, które pokazał nam doktor Carrig.Gdyby nie zastosował fizjoterapii tak wcześnie, pewnie Mo-nica w przyszłości nie chodziłaby normalnie.Doktor ma darzajmowania się dziećmi.Czy on jest żonaty?- Nie - odparła Abbie cicho.- I nigdy nie był?Abbie uśmiechnęła się, oddając Monicę matce.SR - Nic mi o tym nie wiadomo.Serena spojrzała niewinnie na Abbie.- Nie sądzi pani, że byłby znakomitym mężem?Abbie powstrzymała się od komentarza, lecz poczuła sięnieco rozdrażniona.Wszyscy ostatnio robili aluzje do jejzwiązku z Mattem.Czy powinna umieścić jaskrawą wy-wieszkę w recepcji, że Matt nie jest tu na stałe?Kiedy odprowadzała Serenę do poczekalni, wpadła naMatta, który rozmawiał z Marion Foster i Dave'em Carte-rem.Chociaż Abbie skończyła już dyżur, Marion poprosiłają o chwilę rozmowy.- Wiem, że nie jestem zapisana - oznajmiła stropiona- ale my musimy z kimś porozmawiać, pani doktor.Rozma-wiał już z nami doktor Carrig.Abbie pożegnała się z Sereną, a potem spojrzała na Ma-rion.- No to już rozmawiajcie z nim.Wystarczy wam jednoz nas.Marion zrobiła zdumioną minę [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • fisis2.htw.pl
  • Copyright � 2016 (...) chciałbym posiadać wszystkie oczy na ziemi, żeby patrzeć na Ciebie.
    Design: Solitaire