X


[ Pobierz całość w formacie PDF ]
.Demetrios ponownie podszedł do łóżka i przyjrzał się młodej, obolałej twarzy.Nagle pochylił się, wziął świecznik stojący u wezgłowia i uniósł go nad łóżkiem.- Czy wiesz, że ta biedaczka jest do ciebie podobna?- Do mnie?RLT - Tak.Zresztą nie tak bardzo.Właściwie podobna jest przede wszystkim doKrzysztofa.- Do Krzysztofa? Myślisz, że ona należy do rodziny? Leonarda wróciła z ziół-kami i podczas gdy stygły na tyle, by można je było pić, Fiora powiedziała jej opodejrzeniach Demetriosa, dodając, że ona nie wie, kim mogłaby być młoda ko-bieta.Ale Leonarda wiedziała.Przyjrzawszy się z bliska twarzy o zamkniętychoczach, przypomniała Fiorze, co opowiedział jej pewnego wiosennego wieczoraFrancesco Beltrami:- Przypomnij sobie, pani! Powiedział, że twoja matka dała Regnaultowi duHamel córkę.Przysięgłabym, że to ona.W takim razie powinna mieć dwadzie-ścia lat, tak jak myślałam.- Jego córka? Czy traktowałby swoją córkę tak nikczemnie? I to od lat? Toniemożliwe, już dawno by umarła.- Nie - powiedział Demetrios - nie ma w tym nic niemożliwego.Widzianowięzniów, nawet kobiety, wytrzymujących wszystko i żyjących, czasami nawetw straszliwych warunkach.Wytrzymałość ludzka może się czasem okazać zdu-miewająca, szczególnie jeśli chodzi o istoty młode.Tak, teraz jestem pewny, żemam rację: ta młoda kobieta jest twoją siostrą, Fioro!- Moją siostrą?Znaczenie tego słowa powoli docierało do umysłu młodej kobiety.Nigdy do-tąd nie zastanawiała się nad tym fragmentem opowieści ojca i nigdy nie myślałao dziecku, które Maria de Br�vailles miała ze swoim mężem.Nie zadawała rów-nież pytań na ten temat, ponieważ nie wyobrażała sobie, żeby ojciec, nawet takpodły jak du Hamel, mógł stać się oprawcą własnego dziecka.Sądziła, że córkadoradcy została po ucieczce matki powierzona jakiemuś klasztorowi.Chyba, żeupomniała się o nią babka, co byłoby rzeczą normalną.Ale teraz odkrywała, żeten nikczemny człowiek przeniósł na córkę nienawiść, którą czuł do Marii.Zro-RLT bił z niej kozła ofiarnego, latami zadając męki i znajdując w tym upodobanie.Zabicie jej byłoby zbyt szybkie, zapewne nie tak rozkoszne, ale że posunął się wswej podłości aż do wydania jej na pastwę służących - to przechodziło wszelkiepojęcie! Drżąc z gniewu Fiora pomyślała, że to szkoda, iż du Hamel umarł takszybko.Przeżył zaledwie kilka sekund obłąkanego strachu, podczas gdy zasłużyłna powolne konanie w najokrutniej szych mękach!Powoli podeszła do łóżka, gdzie Leonarda poiła jej siostrę, której nawet imie-nia jeszcze nie znała, i poczuła, jak ogarnia ją litość.Ujęła jedną z dłoni, takszczupłych, że przypominały ptasie szpony, i zatrzymała ją w swoich.Leonardarzuciła na nią okiem:- Myślisz, pani, że ten nędznik nie został wystarczająco ukarany, prawda? Natym świecie z pewnością nie.Chociaż dziękuję Bogu, że pozwolił ci uniknąćsplamienia rąk jego krwią! Nie sądzę jednak, by piekło było miejscem szczegól-nie miłym, a możesz być pewna, że pan du Hamel przekroczył już jego palącypróg.Fiora spontanicznie otoczyła ramionami szyję swej starej przyjaciółki i ucało-wała ją:- Zawsze umiesz znalezć słowa, których potrzebuję, prawda, droga Leonardo?Przypomnij mi, abym częściej mówiła, że bardzo cię kocham!- Miło mi to słyszeć.Skoro uważasz, że moje wypowiedzi nie są pozbawionesensu, posłuchaj, co teraz powiem: jest pózno i padasz ze zmęczenia.Idz spać!Jutro też jest dzień i spróbujemy uporządkować myśli.Wiem w każdym razie, żemoje bardzo tego potrzebują!Nazajutrz rano mieszkańcy dzielnicy znalezli powód do dociekań.Widząc sze-roko otwarte drzwi domu du Hamela, jakaś sąsiadka powodowana ciekawościązapuściła się tam.W chwilę pózniej wybiegła wydając straszliwe krzyki, którewyrwały z łóżek wszystkich jeszcze śpiących, i ściągnęły na miejsce podekscy-RLT towany tłum.W jego pierwszym szeregu zauważyć można było Chretiennotte,głośno rozprawiającą i opowiadającą każdemu, kto chciał jej słuchać, nocnąprzygodę świętej pamięci Janeta, urozmaiciwszy ją kilkoma oryginalnymi szcze-gółami własnego pomysłu.- Niewiele brakuje, a wmiesza nas w swoje historie! -mruknął Demetrios,stwierdziwszy że gadatliwa służąca trzykrotnie wskazała ich okna.Wysłał więcEstebana, by poszedł po Chretiennotte i przywołał ją do właściwego pełnieniadomowych obowiązków.Pozwoliła się przyprowadzić bez oporu, ale nie ozna-czało to wcale, że zajęła się swoją pracą [ Pobierz całość w formacie PDF ]

  • zanotowane.pl
  • doc.pisz.pl
  • pdf.pisz.pl
  • fisis2.htw.pl
  • Copyright � 2016 (...) chciałbym posiadać wszystkie oczy na ziemi, żeby patrzeć na Ciebie.
    Design: Solitaire